czwartek, 28 maja 2015

Spojrzenie elfa. Katrin Lankers

Kiedy Mageli poznaje tajemniczego Erina, wyczuwa, że chłopak jest inny. Nieznajomy pociąga ją jednak coraz bardziej. Dziewczyna balansuje na granicy jawy i sennych marzeń, coraz bardziej tracąc poczucie rzeczywistości. Gdy chłopakowi grozi niebezpieczeństwo, Mageli musi podjąć decyzję: czy może go uratować wierząc w moc swoich snów?

Erin nie spuszczał z niej oczu – pod wpływem tego hipnotycznego spojrzenia rozum odmawiał Mageli posłuszeństwa.
– Jesteśmy do siebie tak niezwykle podobni – powiedział. – A jednocześnie tak bardzo różni. Jakbyśmy żyli w dwóch całkiem odmiennych światach. Ja w mojej krainie elfów a ty w świecie…
– Ludzi – dokończyła Mageli.
– Ludzi – potwierdził Erin, jakby dla niego ten świat był równie dziwny, co dla niej kraina elfów. – Utracona ojczyzna – wymruczał tak cicho, że dziewczyna nie była pewna czy w ogóle to usłyszała.




Do sięgnięcia po tę książkę zachęcił mnie fakt, że miała być o elfach oraz piękne kolory na okładce.
Miałam nadzieję, że będzie to ciekawa lektura, którą szybko pochłonę, jednak, gdy zaczęłam czytać, okazało się, że jest zupełnie inaczej. Po kilkudziesięciu pierwszych stronach jakoś nie mogłam się zmusić, aby dalej czytać. Jednak łatwo się nie poddaję i dobrnęłam do połowy. 
Tutaj jednak mój upór zelżał i postanowiłam odłożyć tę książkę na półkę. 

Większość tego typu młodzieżówek fantasy połykam w całości w ciągu kilku godzin, jednak z tą mam problem. Już od pierwszych stron mnie jakoś nie przyciągała. 

Nastolatka, poznaje tajemniczego chłopaka, który jest inny niż wszyscy. Ich spotkania odbywają się zawsze, gdy dziewczyna znajduje się na granicy jawy i snu. W końcu, po rozmowie z przyjaciółką, dochodzi do wniosku, że to wszystko dzieje się tylko w jej wyobraźni. Jednak, gdy w kolejnym śnie odkrywa, że Erin, jest w niebezpieczeństwie, postanawia znaleźć sposób, aby przedostać się do jego krainy i go uratować.

Mageli jest nastolatką, której codzienność nie przedstawia się zbyt ciekawie. Nie dogaduje się z matką, a ojciec, którego uwielbia, spędza dużo czasu poza domem. Dlatego chętnie ucieka w świat ze snów i mino, że wydaje się to niemożliwe wierzy w Erina i jego opowieść.

Nie wiem jak książka się kończy, gdyż jak już pisałam odłożyłam ją w połowie. Historia sama w sobie nie jest zła. Problemem dla mnie okazał się styl autorki. Mimo, że w książce wszystko dzieje się dość szybko ja odnosiłam wrażenie jakby wszystko strasznie się ciągnęło. Brakowało mi dynamiki i jakichś nagłych zwrotów akcji. Choć może do tych ostatnich jeszcze po prostu nie dotarłam.




Nowa LILI
niedługo kolejny wpis XXX